Twoja przeglądarka ma wyłączony JavaScript. Proszę włączyć JavaScript w celu poprawnego wyświetlania strony.

DY TAGOWSKA modli się:

14.11.2011 - 15:00 (info)

15.11.2011 - 15:00 (info)

16.11.2011 - 15:00 (info)

17.11.2011 - 15:00 (info)

18.11.2011 - 15:00 (info)

19.11.2011 - 15:00 (info)

dytagowska.pl   Performance realizowany we współpracy z fundacją sztuki współczesnej ArtTransparent w ramach trzeciej edycji projektu Ewangelia wg potępionych

Modlitwa o (przy)wrócenie. Sacrum

Projekt Dy Tagow­skiej jest ryzykowny. Nie dlatego, że porusza kwestię modlitwy i związanych z nią konotacji kul­turowych, historycz­nych i men­tal­nych, ale dlatego, że czyni to w spo­sób, w jaki nie mówi się o rzeczach tak waż­nych i elemen­tar­nych. Artystka w opisie per­for­mance przy­tacza cytat ze Zrób sobie raj Mariusza Szczygła. Jest to wywiad z czeskim prozaikiem i poetą Adamem Geo­r­gievem, w którym autor pisze o Czechach, ale jego słowa mogłyby odnosić się do całej Europy. Geo­r­giev mówi:

 – Jed­nym z powodów, dla których jestem wyparty jako autor, albo ina­czej: jestem autorem dla wąskiej grupy czytel­ników i krytyków, jest to, że Czesi nie lubią i nie przyj­mują niczego, co ich prze­rasta. Żeby nie mieć wyrzutów sumienia i spoj­rzeć sobie w lustrze w oczy, załatwiają to bar­dzo prosto. Opakowują tę całą nie­do­god­ność w słowo „patos”. Skoro Chrystus, to i patos. No, a prze­cież u nas jest oczywiste, że patos się omija i uczy dzieci od małego, żeby go omijały. Tak jak omija się trujące grzyby. Tylko jest pewien szkopuł.
 – Jaki?
 – To nie jest patos.


Wydaje się, że w Pol­sce jed­nak uczymy się patosu od naj­młod­szych lat – nasza historyczna skłon­ność do narodowego roman­tyzmu objawia się w umiłowaniu wiel­kich słów, za którymi często kryje się hipokryzja. Jed­nak Tagow­ska nie występuje prze­ciwko niej, igrając z głosem sumienia prze­cięt­nego prze­chod­nia. Chce przy tym wpisać się raczej w krajobraz miasta jako jedna z figur-​pomników, roz­sianych w róż­nych nie­spodziewanych miej­scach, zain­trygować widza, utrzeć nosa politycz­nej popraw­no­ści i dać wyraz artystycz­nej wol­no­ści, która powinna objawiać się na wielu fron­tach. Per­for­mance nie jest przy tym uwikłany w krytykę i nie należy go lokować na którym­kol­wiek z fron­tów politycz­nych, a wkracza w prze­strzeń profanum, prze­mycając do niej pier­wiastek sacrum, wypierany ze świadomo­ści i z życia publicz­nego. A sacrum to nie sama religij­ność, to coś więcej – i to nie jest patos. Co to takiego? — na to pytanie poszukuje odpowiedzi roz­modlona Tagow­ska, u której trudno nie dostrzec starań o uchwycenie balansu między tym, co artystyczne a tym, co zbyt dosłowne. Czy na modlitwę potrzebne jest pozwolenie i czy staje się ona wirusem w prze­strzeni miej­skiej? Duchowość staje się dla Tagow­skiej wyj­ściem do dys­kusji nad laicyzacją i uciekaniem od podej­mowania w sztuce tematyki, do której prze­cież od wieków była upraw­niona i powołana. W historii sztuki pierw­sze naj­pięk­niej­sze obrazy kobiecej nago­ści to prze­cież zmysłowe przed­stawienia pokutującej Marii Mag­daleny, a modlitwa jest w nich jedynie pretek­stem do uchwycenia cielesno­ści. Modlitwa u Dy Tagow­skiej to z kolei czysta forma. Artystka korzysta z niej i postanawia eks­plorować jej moż­liwo­ści. Nie unik­nie przy tym ironii, bo czy ktoś z nas wie, co też ona sobie wymadla w swojej artystycz­nej głowie? Może modli się za własną, egoistyczną duszę… Do modlitwy zachęca rów­nież widza/​odbiorcę, dlaczego by więc nie skorzystać, odrobina łaski zawsze się przyda. I wcale nie musi być to patos, sacrum wcina się w profanum klinem i unieważ­nia podziały na dozwolone i zakazane.

{Mag­dalena Zięba}